czwartek, 1 stycznia 2009

Kolednicy...


8 komentarzy:

Alicja Poznańska pisze...

Najlepsza jest ta tłuściutka Pani ze skrzydełkami. :)

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Ryłko pisze...

Cześć Ala! To Twoja imienniczka:D
Wszytskiego dobrego!

Anonimowy pisze...

wytarte stalowki, piwnica, stare szkice, kocica, trojka... ale narty nie ze mna... tylko kto cie dopuscil do prowadzenia zajec z dziecmi???

Anonimowy pisze...

to znaczy - ja narty TAK (a jednak!) - ale nie z toba...

Ryłko pisze...

Drogi Anonimie, nie wiem za bardzo o co Ci chodzi, ale z dziećmi mam bardzo dobry kontakt. W innym wypadku nikt by ze mną nie organizował spotkań:) Na początku strasznie mnie to stresowało, ale doszedłem do wprawy.
Biedactwo, widzę że masz jakiś problem z tymi nartami. Trzymam za Ciebie kciuki. Na pewno sobie poradzisz. Pamiętaj głową w dół :D


Pozdrawiam

mtz&qba pisze...

a ja nie o nartach, ale że mam debiut na desce za sobą :-) Szalałem wczoraj ze znajomą po warszawskich górkach (szczęśliwice i lasek na kole, dla wtajemniczonych!), całkiem na dziko i karkołomnie-samobójczo, ale przeżyliśmy, z kilkoma tylko siniakami. Łącznie 4 godziny tarzania się w sniegu i niesamowitej frajdy! Dawno nie spędziłem tak beztroskiego dnia i chcę więcej!!!

aaa, uważaj, bo wkrótce 2óch szaleńców na deskach wyjedzie na większe stoki, terroryzować spokojnych narciarzy :-)DRŻYJCIEEEE!!!!!

pzdrrrrrrrrrrr

Ryłko pisze...

Drżę, drżę:) No z koleżanką zawsze jest fajnie na stoku :D Ja uważam, że należy jeździć na wszystkim na czym się da. Niestety niektórzy moją myśl wcielają w życie i zdarzają się pacjenci próbujący zjechać z goryczkowej na tzw. jabłuszku :D Gdzieś o tym ostatnio słyszałem. Pewnie w Trójce. To musi być piękny widok - gość pędzący 100 km/h na kawałku plastiku.

mtz&qba pisze...

heh, drżałbym o pewne końcówki swojego ciała :lol: