piątek, 24 kwietnia 2009

Ręka, noga, mózg na ścianie!


Wraz z nadejściem wiosny na drogach pojawili się motocykliści. Dzisiaj obserwowałem na światłach popisy jednego z nich. Mieszkam w tzw. „Magicznym mieście - Kraków” wiec zgodnie z legendą tego miejsca zakładam, że młodzian prowadzący jednoślad jest przyszłym znanym pisarzem, malarzem lub innym wieszczem jakich podobno wielu w tym mieście. Tym bardziej jestem zasmucony faktem, że ów może nie dożyć momentu kiedy zostanie doceniony jako artysta i zamiast tego stanie się dawcą. No, ale może dzięki temu przyszły biorca odziedziczy po niedoszłym nobliście talenty i niespodziewanie po przeszczepie rozkwitnie, żeby nie powiedzieć eksploduje. Nie ma tego złego …

3 komentarze:

Pudding pisze...

może chce zatrzymac swój talent dla siebie i oddac nerkę komuś potrzebującemu....chyba, że kogoś rozjedzie to będzie trzeba znaleśc inna teorię :-I

lukasz pisze...

Panie Łukaszu , kierowcy jednośladów to fatalni dawcy wbrew pozorom. Przy prędkości powiedzmy 150-220 km na godzinę bardzo mało organów jest rozpoznawalna i nadaje się do czegokolwiek. To opinia znajomego lekarza. Niestety również zbyt często jestem świadkiem podobnych "popisów" - wylotówka na Wieliczkę, przy węźle z autostradą to wylęgarnia podobnych "artystów".

Ryłko pisze...

Skojarzyło mi się to ze „Sztuką spadania” Bagińskiego. Powinni ich fotografować po wypadkach, a potem zrobić z tego wystawę. Tak ku przestrodze.
Jak widzę delikwenta, który z prędkością 150 Km/h pędzi bez trzymanki po naszych drogach to wiem, że w kasku pusto.