wtorek, 19 stycznia 2010

Lew...



Jak to jest, że kiedy wysyłam portfolio do brytyjskiego wydawnictwa, to dostaję odpowiedź w postaci odręcznie napisanego listu na firmowym papierze, a kiedy wysyłam portfolio do jednego z polskich wydawnictw, nie dostaję żadnej odpowiedzi? My Polacy na pewno osiągnęliśmy mistrzostwo w braku szacunku do samych siebie. W tym jesteśmy najlepsi w Europie. Bez dwóch zdań.

5 komentarzy:

PKP pisze...

Myślę, że znalazłoby się jeszcze kilka innych rzeczy ze zbliżonych kategorii, w których jesteśmy najlepsi w Europie.

magenta pisze...

Ani chybi nie chcieliby się pogrążyć jako dyslektycy ;)

Ryłko pisze...

Dysleksja, dysgrafia, dyskalkulia, dysortografia, zawsze człowiek może się odnaleźć, w którejś z dziedzin. Teraz to jest plus, atut, to jest karta przetargowa, żadna tam nieumiejętność. Można wpisać sobie w CV jako umiejętność dodatkową ;)

soniade pisze...

Odręcznie, bo pewnie prądu nie mieli :)

A tak naprawdę, to nie potrafię wymyślić żadnego powodu, dla którego polski wydawca nie mógłby się zachować tak samo jak brytyjski.
Być może polscy wydawcy nie traktują powaznie swojej profesji.
Dziś książki, jutro mrożone kurczaki.

Ryłko pisze...

Problem polega na tym, że ten typ myślenia, brak szacunku do własnej pracy, determinacji w dążeniu do celu, przypadkowość zajęcia, powoduje chaos, brak odpowiednich ludzi na odpowiednich miejscach. Tak się da tylko przeżyć, ale nic zbudować.