niedziela, 17 marca 2013

Świnia...









































Dałem się podpuścić i narysowałem pewnej walczącej wegetariance ilustrację urodzinową. Ostatecznie skończyło się niesmakiem i oryginał wylądował w koszu. Okazało się, że zwierzątka tak, ale nie wieprze :D Potem dostałem sojową szynę - jaroszy, jedzących substytuty mięsa lubię najbardziej!
Na szczęście mam cyfrową kopię obrazka. Na pohybel!

Wybaczcie jakość, ale porządny skaner nadal przegrywa ze zmywarką. To się nazywa proza życia :)

3 komentarze:

Pat pisze...

ja bym przeszła na wegetarianizm, żeby dostać taką ilustrację :D

RyłkoRysuje pisze...

Skoro tak, to trzymam Cie za słowo!

Pat pisze...

najpierw rysunek ;)