wtorek, 20 lipca 2010

Polska..!


Takie rzeczy mogą zdarzyć się tylko w naszym „pięknym kraju”. Mówię o zabawie związanej z obchodami sześćsetlecia bitwy pod Grunwaldem. Po zakończeniu imprezy, na której pojawiło się około 200 000 ludzi, czyli dwa razy więcej niż spodziewali się organizatorzy, utworzył się trzydziestokilometrowy korek. Ludziom brakowało wody, a przypominam, że upały były nie do zniesienia. I wtedy na żer ruszyli miejscowi częstując „gości” szklanką wody z kranu za złotówkę i wskazując skróty przez pola za opłatą dwudziestu złotych… Dobrze, że nie zaczęli zdzierać skalpów. Kolejne zwycięstwo!

6 komentarzy:

kaerel pisze...

przecież tam na tych ziemiach to jeszcze krzyżacy mieszkają. jak nie znasz niemieckiego to się z ludźmi powyżej sześćdziesiątki nie dogadasz. przynajmniej tacy mnie odwiedzają w pracy. wesołości.

no i koszą za wodę. jak to krzyżacy.

magenta pisze...

Rycerz jest chyba fanem "Klątwy Czarnej perły" :D
Nie jesteśmy super strategami i organizatorami. Były reklamy i cud zaskoczenia. Drogowców ten cud spotyka co roku.
Ale też jest druga strona medalu: Polak nie poddaje się tak łatwo! Do czego to podobne, żeby jakiś cieć-organizator kazał jechać do przodu? Nakaz jazdy na wprost natychmiast wywołuje imperatyw kategoryczny, żeby skręcić!! Gdziekolwiek, a najlepiej tam, gdzie w ogóle nie ma drogi ;)

Ryłko pisze...

Uważam, że w przyszłym roku taki korek powinien zostać sprowokowany dla polepszenia prosperity autochtonów. W biznesie nie ma litości ;)
No tak, nasza przekorność kiedyś nas zgubi. Jak Unia daje nam pieniądze na inwestycje to nie bierzemy bo niby dlaczego ktoś ma nam mówić co mamy robić :D

Ryłko pisze...

Kaerel, nie twierdzę, że takie rzeczy tylko na północy. To mogło zdarzyć się wszędzie w Polsce. Kompleksy niepotrzebne.

kaerel pisze...

mnie bawi to, że jakiś człowiek przewidział 150 tys ludzi. przewinęło się 200 tys. i się sypło. taka argumentacja. naprawdę.

więc gdyby przewinęło się tylu ile miało - byłoby w porządku. 3 godziny w tą, 3 godziny z powrotem i za rok ten sam system.

tak więc po tym co się stało jest szansa, że za rok dojedziemy w godzinę, wodę dostaniemy od harcerzy przy drodze ( a może przynajmniej jakiś sklepik normalny będzie) i jeszcze jakieś telebimy będą. może.

kaerel pisze...

chociaż jak tak pomyślałem teraz... to nie. będzie tak samo. w końcu nikt nie zginął.


nawet gdyby ktoś zginął, to przecież byłby cały rok na zagadanie tego wypadku.