niedziela, 22 listopada 2009


Bez specjalnej okazji...

czwartek, 19 listopada 2009


Z czeluści dysku wyrwałem takiego oto Andersena. Ta ilustracja ma chyba z dziesięć lat. Zmykam :)

Temu panu już podziękujemy.

Kiedyś miałem ilustrować „Opowieści niesamowite” E. A. Poe. Niestety wydawca wycofał się z przedsięwzięcia i został taki oto rysuneczek.

niedziela, 15 listopada 2009

Wracam sobie spokojnie w sobotni wieczór z gór. Czekam na tramwaj do domu i czytam co tam na bilbordzie - takim koło przystanku. I tak: projekt .., projekt .., projekt... Nawet Schubert, mimo że pod ziemią od lat, bierze udział w jakimś projekcie. Nie wiem o co chodzi. Jest przecież tyle innych fajnych słów. Prospekt, makieta . Możemy też wejść w szczegóły: elewacja Wagner, rzut Penderecki, itp. Humaniści mają jakieś techniczne kompleksy? Pewnie przez brak matury z matematyki. Ale teraz to się zmieni i może znikną te brednie z ulic. Pozdrawiam. Hiper paraboloida cięta stożkiem Ryłko.

poniedziałek, 9 listopada 2009



Jestem na facebooku. Link :D

niedziela, 1 listopada 2009


W Krakowie można tam dojechać tramwajem nr 95...

sobota, 24 października 2009


W tym tygodniu wszystkich elektryzuje walka Gołoty z Adamkiem. Jeżeli ktoś mówi, że jest inaczej to kłamie. Niektórzy twierdzą, że kultowy „Endrju” przegrał wszystko, ponieważ jest w głębi ducha „ subtelnym lirykiem”, poetą, kochankiem, a nie wojownikiem. Dużo w tym racji. Wywiady z nim pełne są konsternacji. Co wykrztusi z siebie? Czy da radę wypowiedzieć całe zdanie? Enigmatyczne wypowiedzi „błyskotliwego” boksera to znak. Tak naprawdę świadczą o bogatym życiu wewnętrznym sportowca. Tak ciężko mu powiedzieć cokolwiek nie dlatego, że jego łeb jest obity jak futbolówka, a dlatego, że trudno jest mu zwerbalizować złożoność swojej myśli. Z Gołotą jest jak z wybitnym poetą. Waży słowa, przecinki, kropki by przekazać dokładnie to co w nim. A w nim jest boks.

Urbaniak nagrał „Miles of Blue” w hołdzie Davisowi. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby pan Michał cały nie był w hołdzie Milesowi. Właściwie każdy wywiad z naszym skrzypkiem jest w kontekście jego współpracy ze słynnym trębaczem. Czytając zawsze przeżywam daja vo. O tym słynnym uścisku Milesa złożonym na karku Urbaniaka, o łzach wzruszenia i w końcu o słynnym „Yeaaach” Davisa, którym skwitował „I love you” od pana Michała. Ale ja mimo wszystko lubię Urbaniaka. W latach dziewięćdziesiątych zasłuchiwałem się w pierwszym Urbanatorze, byłem na ich koncercie w krakowskiej filharmonii i pamiętam zaskoczenie zgromadzonych kiedy na koniec wyskoczył czarnoskóry raper, rzucając rymy w kierunku pań w pierwszym rzędzie. Pań w słusznym wieku, które przyszły posłuchać światowej sławy jazzmana, a nie rap-jazzu. Na szczęście na sali było sporo osób przed siedemdziesiątką i pod koniec zrobił się z tego rasowy koncert. Nie pamiętam żeby jakaś emerytka skakała ze sceny, ale mimo to była niezła zabawa. Drugim powodem mojej sympatii dla Urbaniaka jest szczera nienawiść jaką pałają do niego środowiska muzyczne. Młodzi muzycy, z którymi na jego temat rozmawiałem podkreślają, że Urbaniak fałszuje, nie umie grać i w ogóle nie wiadomo o co z nim chodzi, ale Miles też fałszował, a mimo to był i jest wielki.

piątek, 23 października 2009


niedziela, 11 października 2009


piątek, 9 października 2009


"Dystrykt 9" mimo wszystkich naiwności i nieścisłości fabuły wciska w fotel. „Mój własny wróg” 21 wieku. Obawiam się, że w części drugiej, która pewnie powstanie, dowiemy się po co obcym było tyle wymyślnej broni i poznamy ich prawdziwe oblicze - na końcu statek, którym odlatuje część bohaterów, wyje jak marsjańskie machiny z "Wojny Światów" H.G. Wellsa. Ale ja na miejscu kosmitów po tym co tutaj zobaczyli zapomniałbym o istnieniu tego świata, albo zbombardowałbym go z orbity.

niedziela, 4 października 2009


W urodziny postanowiłem wyrwać się za miasto do Winnipeg, ale kiedy tylko przekroczyłem jego granice zrozumiałem, że nigdzie nie wyjechałem. Wręcz przeciwnie. Bo w Winnipeg jest dokładnie tak samo jak w moim rodzinnym mieście. Wszędzie lunatycy, tylko śniegu mniej za to mgły pod dostatkiem. Pikanterii mojej wizycie w tym śnieżnym miasteczku dodawał miły terkot starego projektora. Kiedy ucichł przemierzałem Moje Winnipeg (Kraków), a wraz ze mną kalejdoskop obrazów i zdarzeń. Chyba nigdy stąd nie wyjadę, ale uwierzcie mi próbowałem. Trzydzieści dwa :)

sobota, 3 października 2009




Dzisiaj dwa ponure żarty dotyczące dwóch konkursów, w których brałem udział i o dziwo nie wygrałem :D Pierwsza praca dotyczy właśnie świętującego swoje 20 urodziny Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i nosi tytuł „Czarnowidz”, druga nie ma tytułu, a brała udział w konkursie „DRAW YOUR FREEDOM DRAW YOUR SOLIDARITY” W ten oto sposób zostałem artystą niedocenionym, nierozumianym, ale jak mniemam genialnym :D Jakby ktoś miał problem z „Czarnowidzem” to tutaj jest link. Wszystko jasne?;) W przyszłym roku będę nadawał Morsem.

piątek, 25 września 2009


Weekend uważam za rozpoczęty :)

środa, 23 września 2009


Muszę się Wam przyznać, że od wczoraj trzymam na muszce niejakiego „Surpiko” . Ręka już drętwieje, ale tak mnie to zainspirowało, że jak na typa z pod ciemnej gwiazdy przystało walnąłem taki oto tribute dla Jego komiksowego debiutu. Zupełnie w ciemno :D. Pozdrawiam Raymond Chandler, yyy przepraszam Łuka...

wtorek, 22 września 2009


Dla sympatycznej Pani z Wrocławia, od sympatycznego pana z Krakowa z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia. Śalala ;)

sobota, 19 września 2009


Nadrabiam zaległości filmowe. W pierwszej rundzie otrzymałem lewego prostego od „Gran Torino” Eastwooda , a w następnej poszedłem na deski po prawym haku od „Ofiarowania” Tarkowskiego. Kiedy się ocknąłem na stole leżał ten rysunek. Dzisiaj w nocy walka Floyd Mayweather Jr. vs. Juan Marquez. Polecam.

niedziela, 13 września 2009

hitler kaput!


Esesman dusi Kopciuszka rękami Tarantino, Monty jak zawsze wszystko zawala i giną ludzie...

W zalewie filmowego erzacu „Bękarty wojny” to prawdziwy czekoladowy tort pełen smakowitych wisienek. Dawno nie wyszedłem z kina z tak uśmiechniętym pyskiem. Tak okrutnie szczerzyłem zębiska, że wyglądałem jak bohaterowie pamiętnego teledysku "Black Hole Sun". Nic dziwnego, że lud wodził za mną spojrzeniem i prawie wytykał palcami moją dziwną facjatę – efekt Tarantino. Smacznego!

piątek, 11 września 2009

"Dawno temu w Ameryce"


















Przyszedł dzień wyjazdu. Jak co dzień wstałem, wziąłem prysznic, zrobiłem śniadanie, odpalam CNN i pierwszą rzeczą jaką widzę jest nieduży samolot wbijający się w jedną z wież WTC. Myślę, fajne efekty specjalnie, pewnie zapowiedź jakiegoś nowego filmu. Patrzę na zegarek. Dziewiąta rano. Zjadłem szybko śniadanie, zacząłem się pakować, powoli znoszę bagaże na ganek przed domem. Wracam, rzucam okiem na telewizor - wieże płoną. Usiadłem i zacząłem słuchać, chwile potem biegłem już chodnikiem na górkę, z której widać było Manhattan. Kłęby dymu. Co się dzieje? Zegarek. Dochodzi dziesiąta, pędem do domu. Za chwile ma być człowiek, który odwiezie mnie na lotnisko. Wbiegam na górę, jedna z wież się wali. Zbiegam na dół. Samochód już jest. Kierowca mówi, że chyba nigdzie nie polecę. Ale, cholera mieszkanie już zdane. Co dalej? Jedziemy do domu woźnicy. Siada internet, telefony. Zaczyna się oglądanie telewizji i lekki niepokój, który z czasem zamienia się w strach. Kiedy polecę do domu?
Po trzech dniach jedziemy do NY, mijamy kolumnę Hammerów i wojskowych ciężarówek. Dojeżdżamy na Manhattan. Kilka ulic i dalej się nie da, blokada. Pył w powietrzu i zapach ciętego betonu, spalonego plastiku. Wieczór na Manhattanie w domu jakiegoś krezusa, na ścianach dużo obrazów. Przyjmuje nas sympatyczna pani, prywatnie historyk sztuki z Krakowa, znajoma kierowcy, w Ameryce opiekuje się domem bogaczy. Raczej nudno, przychodzi znajoma pani historyk. Robi się interesująco. Młoda, atrakcyjna. Idziemy zapalić do ogrodu. Widok jest niesamowity. Malutki placyk zieleni na tyłach klasycznej nowojorskiej kamienicy. Siadamy przy metalowym stoliku i patrzymy w niebo. Dookoła nas piętrzą się wysokie wieżowce. Wrażenie jakbyśmy siedzieli w studni, której ściany upstrzone są tysiącami światełek, aż dziw bierze, że widać gwiazdy. Kilka ulic dalej nadal trwa akcja ratunkowa. Wracamy do New Jersey.
Pare dni później, dokładnie 20 września mam samolot do Polski. Na lotnisku psychoza strachu. Policja, wojsko, trzepią bagaże, wyciągają z gejtów ludzi o śniadej cerze. Szaleństwo. Na pokład, zapinam pasy, startujemy, przechodzi stewardesa, proszę o dwie wódki i cole, prośbą ponawiam dwukrotnie, zasypiam. Budzi mnie desa i każe zapiąć pasy. Lądujemy w Zurychu. Przesiadka i już jem śniadanie na pokładzie mniejszego samolotu, dookoła mnie kilku biznesmenów z polski na migi zamawia alkohol, przechylamy się na lewe skrzydło. W dole mój mały Kraków.

piątek, 4 września 2009

Weekend. Czas na małe przyjemności. Rowerek, kawa, papierosy, przegląd prasy... Miłego

środa, 2 września 2009




Ostatnio przeszukiwałem stare szpargały i natrafiłem na tajemniczą kopertę. Otwieram, patrzę. Trofea. Zaraz, zaraz, dziewięćdziesiąty czwarty… Z przed PIĘTNASTU LAT.
Jeden bilet jest niewykorzystany. Ten na samym dole. Kto był na tym koncercie, pamięta co tam się działo. Wtedy chyba zrobiłem swój rekord na setkę :D

niedziela, 9 sierpnia 2009


Pewne urocze dziewczę zwróciło mi uwagę, że ciągle tu kogoś opieprzam, marudzę i jestem nie do wytrzymania. Dlatego dla wszystkich śmiertelnie obrażonych, zaniepokojonych, smutnych etc. Nie tak zła bestia ze mnie ;) Pozdrawiam. Acha, w rzeczywistości jestem nieco szczuplejszy :D

niedziela, 26 lipca 2009

Hardkor 44 w 2012

No i stało się. Bagiński ogłosił, że wyreżyseruje. Ja pomyślałem świetnie. Zacząłem czytać. I…

Czy o Powstaniu Warszawskim nie powstało już wystarczająco dużo słabych komiksów? Potrzebny jest kolejny, ruchomy? Czy faszysta w mundurze wehrmachtu czy ss nie jest wystarczająco straszny? Trzeba doprawiać mu rogi? Mój łeb w jednym momencie zalało morze pytań. Zaskoczyła mnie moja reakcją bo byłem przekonany, że będę fanem tego projektu, ale nie. Nie będę. Zacząłem oglądać kolorowe obrazki i poczułem, że nie chce obejrzeć tego filmu. Nie chce żeby powstał. Nie na taki film czekam.

Dlaczego nie zrobić filmu o jakimś fikcyjnym wydarzeniu z drugiej wojny światowej. Niech będą faszystowskie roboty, cyborgi, piękne Polki rodem z komunistycznych plakatów propagandowych, ale zostawcie Powstanie w spokoju. Skoro założeniem filmu jest to, że ma być skierowany do przeciętnego amerykańskiego licealisty wychowanego na komiksach to co za różnica czy będzie opowiadał o prawdziwych wydarzeniach czy też nie. Nastolatek i tak nie „zakuma bazy”. Powie tylko: „Patrz jak mu fajnie rozjebało głowę”.

Powstanie Warszawskie to była wielka tragedia. To był wielki zryw, ale też wielka klęska. Zginęli tam prawdziwi ludzie i to zaledwie 65 lat temu. To nie” Wiedźmin”. To nie fikcja. Nie róbmy farsy z naszej historii.

„Kanał” jest filmem złym. Dlaczego? Bo jest czarno-biały i stary. A wiadomo, że jak coś nie ma kolorów i jest stare to powoduje, że od razu przestaje pracować nam mózg . Dlatego zróbmy "300" w Warszawie. Każdy Powstaniec będzie miał kaloryfer na brzuchu i w gradzie kul darł ryja, że: „Nikt nie odbierze nam wolności!”. Ale to przecież wszyscy wiemy. Po co o tym gadać.

Może się mylę. Może powstanie świetny film.

Strona filmu: http://hardkor44.pl/

czwartek, 9 lipca 2009


piątek, 5 czerwca 2009












Wczoraj odbyło się moje pierwsze w tym roku spotkanie z dziećmi zorganizowane przez Śródmiejską Bibliotekę Publiczną w Krakowie. Było kolorowo. Oto mini fotorelacja.



sobota, 30 maja 2009



I jeszcze jedno straszydło.

czwartek, 28 maja 2009

Tym razem kartka ze szkicownika. Dzisiaj straszę :D

niedziela, 24 maja 2009


Obejrzałem wczoraj „Zawodowców”. W rolach głównych De Niro i Pacino. Bałem się, że nie będzie najlepiej. I nie było. Niestety czas nie czeka na nikogo. Bobby :D wygląda jeszcze jako tako, ale Pacino to już emeryt pełną gębą. Garb na pleckach, farbowana szopa włosów. Przypomina mocno podstarzałego aktora porno. Do tego jeszcze schematyczny scenariusz i klapa na całego. Czas odłożyć pukawki chłopaki. Już Wam z nimi nie do twarzy.

poniedziałek, 18 maja 2009

Wiosenne kwiatki. Przez niską temperaturę czuje pewien niedosyt. Te może nie są najzgrabniejsze, ale za to długie :D

piątek, 15 maja 2009

Do wszystkich, którzy chcieliby zamówić nowe lub opublikować moje już istniejące komiksy, rysunki za przysłowiowe friko na swoich blogach, w antologiach, zinach itd z okazji jakiś rocznic, jubileuszy, gwiazdek, skręconych nóg. Nie wykonuje takich zleceń. Nie jestem zainteresowany publikacją. Stworzenia Idczako podobne wysyłam na księżyc. PA!
Powyższe oświadczenie jest skierowane do ludzi formułujących żądania, nie znających magicznego słowa „proszę” i nie dotyczy zamieszczonego w tym poście rysunku. Ten jest specjalnie dla Was. Możecie go sobie publikować.

Pozdrawiam

piątek, 24 kwietnia 2009

Ręka, noga, mózg na ścianie!


Wraz z nadejściem wiosny na drogach pojawili się motocykliści. Dzisiaj obserwowałem na światłach popisy jednego z nich. Mieszkam w tzw. „Magicznym mieście - Kraków” wiec zgodnie z legendą tego miejsca zakładam, że młodzian prowadzący jednoślad jest przyszłym znanym pisarzem, malarzem lub innym wieszczem jakich podobno wielu w tym mieście. Tym bardziej jestem zasmucony faktem, że ów może nie dożyć momentu kiedy zostanie doceniony jako artysta i zamiast tego stanie się dawcą. No, ale może dzięki temu przyszły biorca odziedziczy po niedoszłym nobliście talenty i niespodziewanie po przeszczepie rozkwitnie, żeby nie powiedzieć eksploduje. Nie ma tego złego …

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Dzięki Panu WU i chlopakom od hostingu uporałem się wreszcie z wirusami na mojej stronie. Można śmiało zaglądać.

Uważajcie na Trojany dopisujące się do haseł!

piątek, 3 kwietnia 2009

Puszek, okruszek

Wdech. Lud się rusza. Byłem dzisiaj w parku na codziennym spacerku- jakieś trzy kilometry marszem + dymek. Biegają niemal wszyscy. Starzy, młodzi, kobiety, dzieci, tylko psy stoją i nie mogą się nadziwić co też ich właściciele wyrabiaj. To już nie jest ot takie sobie bieganie. Stopery, pomiary tętna, wymachy, no wszystko jest. Ja sam czułem się trochę nieswojo, kiedy wyciągnąłem szluga i odpaliłem. W tym samym momencie rącza emerytka w skłonie mignęła koło mnie z niemałym oburzeniem rysującym się na jej naznaczonym życiem pyszczku. I tak sobie myślę, że w samym ruchu nie ma nic złego, ale z głową. Bo kiedy widzę potężne cielska podskakujące na asfaltowych ścieżkach to wiem, że bliżej im do lekarza z uszkodzeniami stawów i nadwyrężeniami wszystkiego co tylko możliwe niż mnie paląco - maszerującemu . Proponowałbym zacząć od chodzenia, potem można biegać. Wydech.

niedziela, 29 marca 2009


Ostatnio wśród rodaków (głównie rodaczek w okularach - tak wynika z mojej obserwacji :D) pojawiła się irytująca maniera przytakiwania sobie słowem „tak”. Dawniej modne było słowo „nie”, teraz „tak”. Oba przypadki są ciężkie do zniesienia. Gdyby kazano mi jednak wybierać, wolałbym prowincjonalne „nie”, od pretensjonalnego „tak”.

wtorek, 10 marca 2009

Dzisiaj staroć. Można go było zobaczyć wcześniej na mojej stronie, ale jako, że dokonuje pewnej reorganizacji, to wyleciał :D A z tą wiosną to przesadziłem. Zimno, deszcz, normalnie kula w łeb :/

środa, 4 marca 2009

Pan Roman też, ale nie z wiosny :D

wtorek, 3 marca 2009

Jan się cieszy. Ja się cieszę. My się cieszymy :D

poniedziałek, 23 lutego 2009


Franciszek Andrzej Bobola Biberstein-Starowieyski pseud. Jan Byk 1930 - 2009

poniedziałek, 9 lutego 2009


Drapnięty przed snem :)

sobota, 7 lutego 2009



Smacznego! :D

sobota, 17 stycznia 2009



Postanowiłem uruchomić oficjalny blog Komiksu. Zapraszam!

czwartek, 1 stycznia 2009


niedziela, 21 grudnia 2008


piątek, 19 grudnia 2008


czwartek, 18 grudnia 2008












Ostatnia w tym roku fotorelacja z mojego spotkania z dziećmi w Śródmiejskiej Bibliotece Publicznej w Krakowie.

poniedziałek, 15 grudnia 2008








Dzisiaj za sprawą mojej piwnicy przeniesiemy się w burzliwe lata osiemdziesiąte. W czasy modeliny, plasteliny, kapselków i zeszytów w kratkę- ciekawe kto jest autorem tych dzieł :D Łezka się kręci. Smacznego. Ketchup gratis!

sobota, 13 grudnia 2008


Ktoś chciał zobaczyć grubego na tzw. parapecie. Proszę. Następne prezenty już za rok :D

piątek, 12 grudnia 2008












Gruby, brodaty w czerwonej czapce juz pojechał, a ja wrzucam kilka obrazków o innym tłuściochu. Może być trochę żylasty, ale myślę, że zjecie. Es muß nicht immer Kaviar sein :D

czwartek, 4 grudnia 2008




Spokojnie, już do Was jedzie!

środa, 26 listopada 2008








Tydzień temu odbyło się kolejne spotkanie z dziećmi zorganizowane przez Śródmiejską Biblioteke Publiczną w Krakowie, które po raz kolejny miałem przyjemność poprowadzić. Oto mini fotorelacja.

Kiedyś zrobiłem taką ilustracyjkę dla kolegi. Wrzucam bo mi się podoba. Pozdrowienia dla Pana Wu.

sobota, 22 listopada 2008


Tym razem armia poległych stalówek. Przez kilka lat pracy nazbierało się tego trochę. Częstujcie się!

środa, 19 listopada 2008









Wrzucam kolejne bazgraczki z szuflady. Kosztować, nie krępować się!

poniedziałek, 17 listopada 2008



Janusz Christa 1934 - 2008

czwartek, 13 listopada 2008























Oto kilka fotografii prezentujących prace młodego pokolenie (siedem lat na karku) polskich twórców komiksów! Rysunki powstały w niespełna czterdzieści pięć minut. Spotkanie, które miałem przyjemność poprowadzić, odbyło się w Śródmiejskiej Bibliotece Publicznej w Krakowie.

środa, 12 listopada 2008





Tym razem dwa rysuneczki wygrzebane ze starego dysku. Czarni (gawrony, kawki, wrony) już przylecieli- zima blisko. Narty z szaf i na stoki :)

piątek, 7 listopada 2008


Tym razem coś na początek jesiennego dnia. W tle znowu Klaus Schulze tym razem w towarzystwie Lizy Gerrard.

piątek, 31 października 2008


Linearne szaleństwo na zakończenie wietrznego dnia. W tle Trójka, a w niej Klaus Schulze i jego enigmatyczna muzyka.

czwartek, 30 października 2008


Jak wiadomo najwięcej jest projektów niezrealizowanych. Oto jeden z nich :) Kiedyś namawiałem mojego kolegę historyka do napisanie scenariusza Komiksu o kompaniach najemnych. On nic nie napisał, a ja zrobiłem tylko te rysuneczki.

sobota, 25 października 2008




Tyle materiału czeka na realizacje. Mowa o drugiej części mojego Komiksu. Dlatego jeszcze chwile to potrwa :)




sobota, 18 października 2008


Kombinuje ostatnio nad pewnym borsukiem. Jeszcze nie wiem co i jak, ale na pewno pojawi sie jakaś historyjka z tym chuliganem ;)

niedziela, 12 października 2008


Za te radiowe szowinizmy postanowiłem wymierzyc sobie sprawiedliwosc w sposób brutalany ;)

poniedziałek, 6 października 2008











Dzisiaj na śniadanie trzy zeszytowe bazgroły.

Dobra, nie jest tak, że wszystkie Panie w Trojce mi nie pasują (mówię o tych nocnych paniach- patrz przedostatni wpis ;)) np. młoda Kaczkowska jest w porządku. No, ale z takim tatusiem ciężko nie zostać niezłym radiowcem.
Kilka lat temu (kiedy pracowałem właściwie tylko nocami) miałem wrażenie, że cala ta banda nocnych dziennikarzy mieszka u mnie w domu- byli jedynymi towarzyszami moich księżycowych wojaży (nie licząc kocicy). To były lata spędzone w naprawdę doborowym towarzystwie. Ok, przyznaje się- jestem uzależniony od radia.

Mój blog ma piorunującą liczbę odwiedzin- 56. Na dniach podepnę go do mojej strony internetowej. Zobaczymy czy wzrośnie frekwencja.

wtorek, 30 września 2008




Tym razem kobieta uwikłana :)

niedziela, 28 września 2008



Jeżeli czegoś nie lubię w radiowej Trójce, to z pewnością są to kobiety prowadzące nocne audycje muzyczne. I żeby nie było, nic nie mam do kobiet. Jeżeli coś to dużą słabość, ale nie w radiu. Szczególnie nie leżą mi te panie, które nie wymawiają „r”. Istny koszmar. No i tak zostałem męską... świnią. Przepraszam.

Na koniec świeżak zainspirowany koncertem ze śląskiego Planetarium. Jozef Skrzek i jego kosmiczna muzyka.

sobota, 27 września 2008

No i czternasty post żeby przełamać pechową trzynastkę. Mnie sciga. A Was?

czwartek, 25 września 2008


































Wrzucam kolejną porcje śmieci ze szkicowników. Zapraszam do konsumpcji!

środa, 24 września 2008




Jakiś rok temu uczęszczałem na kurs tzw. przedsiębiorczości żeby się nieco dowiedzieć na temat prowadzenia biznesu w naszym uroczym kraju. I jak to zwykle bywa kiedy człowiek znajdzie sie w szkolnej ławie... zacząłem bazgrać po zeszycie! I takie dwa rysuneczki.

czwartek, 18 września 2008




Dwóch bajkowych dziwolągów :)

wtorek, 16 września 2008













































Tym razem trochę różnych postaci w szkicu. W trójce audycja o pasji z Teslą w tle. Za oknem druga połowa lutego we wrześniu. Bomba.

poniedziałek, 15 września 2008












Eksperymenty z atramentem :)



A tutaj jakieś szaleństwa. Trójka i przeglądam szkicowniki. Mam tego kilogramy :D

niedziela, 14 września 2008

Alicja :D. Pierwsze szkice do komiksu.

Kolejny staroć. Co on robi w tej szufladzie?

A tu jakiś pierwszy szkic do Śmiercionośnych! Robocza nazwa "Pierwszy raz Stefana" Diabli wiedzą co miałem na myśli?

Kolejny staroć. Wrzut próbny. Sprawdzam jak wygląda blog i co zmienić;)

Staroć jakiś. Próbny wrzut ;)