
Bez specjalnej okazji...
Wracam sobie spokojnie w sobotni wieczór z gór. Czekam na tramwaj do domu i czytam co tam na bilbordzie - takim koło przystanku. I tak: projekt .., projekt .., projekt... Nawet Schubert, mimo że pod ziemią od lat, bierze udział w jakimś projekcie. Nie wiem o co chodzi. Jest przecież tyle innych fajnych słów. Prospekt, makieta . Możemy też wejść w szczegóły: elewacja Wagner, rzut Penderecki, itp. Humaniści mają jakieś techniczne kompleksy? Pewnie przez brak matury z matematyki. Ale teraz to się zmieni i może znikną te brednie z ulic. Pozdrawiam. Hiper paraboloida cięta stożkiem Ryłko.








Dzisiaj dwa ponure żarty dotyczące dwóch konkursów, w których brałem udział i o dziwo nie wygrałem :D Pierwsza praca dotyczy właśnie świętującego swoje 20 urodziny Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i nosi tytuł „Czarnowidz”, druga nie ma tytułu, a brała udział w konkursie „DRAW YOUR FREEDOM DRAW YOUR SOLIDARITY” W ten oto sposób zostałem artystą niedocenionym, nierozumianym, ale jak mniemam genialnym :D Jakby ktoś miał problem z „Czarnowidzem” to tutaj jest link. Wszystko jasne?;) W przyszłym roku będę nadawał Morsem. 









Ostatnio przeszukiwałem stare szpargały i natrafiłem na tajemniczą kopertę. Otwieram, patrzę. Trofea. Zaraz, zaraz, dziewięćdziesiąty czwarty… Z przed PIĘTNASTU LAT.
Do wszystkich, którzy chcieliby zamówić nowe lub opublikować moje już istniejące komiksy, rysunki za przysłowiowe friko na swoich blogach, w antologiach, zinach itd z okazji jakiś rocznic, jubileuszy, gwiazdek, skręconych nóg. Nie wykonuje takich zleceń. Nie jestem zainteresowany publikacją. Stworzenia Idczako podobne wysyłam na księżyc. PA!
Wdech. Lud się rusza. Byłem dzisiaj w parku na codziennym spacerku- jakieś trzy kilometry marszem + dymek. Biegają niemal wszyscy. Starzy, młodzi, kobiety, dzieci, tylko psy stoją i nie mogą się nadziwić co też ich właściciele wyrabiaj. To już nie jest ot takie sobie bieganie. Stopery, pomiary tętna, wymachy, no wszystko jest. Ja sam czułem się trochę nieswojo, kiedy wyciągnąłem szluga i odpaliłem. W tym samym momencie rącza emerytka w skłonie mignęła koło mnie z niemałym oburzeniem rysującym się na jej naznaczonym życiem pyszczku. I tak sobie myślę, że w samym ruchu nie ma nic złego, ale z głową. Bo kiedy widzę potężne cielska podskakujące na asfaltowych ścieżkach to wiem, że bliżej im do lekarza z uszkodzeniami stawów i nadwyrężeniami wszystkiego co tylko możliwe niż mnie paląco - maszerującemu . Proponowałbym zacząć od chodzenia, potem można biegać. Wydech.



