sobota, 28 sierpnia 2010

Konkurs...



9 komentarzy:

magenta pisze...

W niektórych szufladach kryją się niewyjaśnione zbrodnie :)

soniade pisze...

Sterydy:)

Ryłko pisze...

Słabo, liczyłem na przebiegłe dochodzenie... do prawdy :D

magenta pisze...

To jeszcze coś na żer poprosimy :)
Choć do prawdy można można dochodzić i bez żeru jak wiadomo, ponieważ i tak "moja prawda jest najmojsza".

Ryłko pisze...

Dodam, że są dwie ofiary i dzwoni telefon…

magenta pisze...

A gdzie obrys ofiar kredą na podłodze?

- Halo?
Inspektor nadstawił ucha, lecz w słuchawce słychać było jedynie przyśpieszony oddech. Inspektor nadstawił ucha jeszcze pilniej, w nadziei, że uda mu się zidentyfikować płeć oddychacza, lecz nadaremnie.

Ryłko pisze...

Bo nie był to człowiek, a zdyszany pies sąsiadów, co stwierdzono po tym jak stawił się na komisariacie w mocno używanych ogrodniczkach. Wabił się Sproket i miał w zwyczaju gadać przez telefon z sunią zamordowanych.

Inspektor uścisnął łapę bernardyna obiecyjąc odnalezienie spanielki i odprowadził go spojrzeniem do drzwi.

„Co za zwierze.” – pomyślał.

A deszczyka padał i padał...

magenta pisze...

Aż do chwili, gdy na niebie pojawiła się tęcza.
Sproket wybiegł radośnie na dziedziniec komendy i podniesiony na duchu obietnicą inspektora, zadarł tylną łapę i siknął z satysfakcją.

Ryłko pisze...

-„Chał”- westchnął i zdał sobie sprawę, że zlał się w gacie. Zażenowany zniknął w krzakach...